Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 033 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Mistrzostwa Polski w wysyłaniu SMS

sobota, 24 stycznia 2009 6:58
Konkurs, konkurs i po konkursie. W sumie wypadłem nieźle, bo w swojej kategorii zająłem 14 miejsce. 14 miejsce w Polsce to może brzmiec dumnie:):):). Bardzo dziekuję wszystkim , którzy mnie popierali głosując na mnie. Wszystkim krytykom mojego pisania jeszcze bardziej dziękuję. Dzięki Nim cały czas się trzymam przekonania,  ze jestem jeszcze tylko człowiekiem.
           Organizatorm tego konkursu na BLOGA ROKU 2008 życzę zmiany regulaminu. Żeby to nie były Mistrzostwa  Polski w SMS-owaniu.
Bo przecież w wyniku tego regulaminu do finałowej dziesiątki wchodzi KAŻDY blog, którego właściciel potrafi zorganizowac grupę wysyłającą SMS jak strzały z Kałasznikowa.
I czy blog jest dobry, śrerdni czy zły to nie ma ty żadnego znaczenia! Można też ten konkurs nazwac WYŚCIG SZCZURÓW 2008.  Ci co wysyłaja SMS to w 100% nie oglądali tych "zwycięskich" blogów i nie będą oglądali. Przecież tam nie ma żadnych prawie komentarzy! Złożyłem gratulacje dwa razy osobie która mnie wyprzedziła mnie w rankingu. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi !. Blogi te są w większości napisane wylącznie dla zdobycia cennej nagrody. Obliczyłem, że posiadanie 360 SMS(pierwsze miejsce w mojej kategorii) kosztowalo by mnie okolo 1000 złotych polskich. Po prostu mozna kupic SMS! Jesli masz jakieś zastrzeżenia, uwagi to najlepiej do organizatorów tego napisac. Podaje maila:  redakcja@blogroku.pl    Napisac jeszcze w tej fazie konkursu. Jeszcze raz dziękuję wszystkim blogowym i nie blogowym znajomym. I teraz ja rozdaje nagrody:):):) Nie będą to może cenne nagrody, ale w tym roku to mieliśmy remont domu i inne sprawy. Właścicielce bloga  blog rodziny michalików  przyznaję i to bez konieczności wysyłana SMS ten piękny domek poniżej. Przyda sie na pewno dla licznej rodzinki. Jeśli sie nie przyda to można spieniężyc.
       Koledze nauczycielowi z bloga  jest radośc przyznaję jachcik. Można nim sobie śmigac po Morzu Śródziemym:) I przy okazji życze synowi, żeby miał taaaaakiego nauczyciela.
           A jednej dziewczynie z nad Bałtyku , która jest w moich ulubionych blogach przyznaję autko Lamborgini Gallardo. Będziesz mogła sobie śmigac od Helu do Międzyzdrowjów i z powrotem. Tylko nie zapomnij o nauce i egzaminach!.
Wczoraj napisała mi koleżanka z bloga nowai , że chciała by chociaz pontonik. Proszę ponton twardopogłogowy z silniekiem Mercury 150 km. I to definitywnie wszytko!!!!
      Powtarzem. Dziękuję wszystykim!!! Ale wszystkim takich nagród ofiarowac nie mogę. Bo co by powiedziała moja żona?! A syn!? Więc wszystkim to zyczę takich widoczków jak na fotkach które zrobiłem z auta  ...Dojazd do Nicei we Francji... Niech zyje lato! 
 
Poza tym czuje się świetnie.

W przyszły weekend jestem na największych targach wędkarskich w Polsce.
Vojtek&blogowi przyjaciele

Ps. W tym roku na ekrany kin wejdzie film WICHRY KOŁYMY. Grałem tam epizodziki. Proszę na pokaz przedpremierowy. Klikni tutaj: WICHRY KOŁYMY
A kto lubi lato, słońce dziewczyny i facetów to zapraszam tu: PARADA RÓWNOŚCI
A kto lubi powspominac dawne wakacje to zapraszam o tu: MOZE CZARNE 1974













Podziel się
oceń
0
0

komentarze (125) | dodaj komentarz

Targi Sprzętu Wędkarskiego

sobota, 17 stycznia 2009 13:23

 

Ten tytuł to jest trochę na wyrost. Ponieważ największe Targi Wędkarskie w Polsce odbędą się 30 stycznia. Ale do tego czasu nie będę czekał z wpisem.
Ale o wędkowaniu owszem będzie. Jeszcze przedtem dodam, że dziś w CH Arkadii spotykam się z koleżanka z klasy Aliną. Lekarzem. Na spotkaniu klasowym była bardzo krótko, więc porozmawiamy sobie dziś. Oczywiście żony się spytałem. I powiedziała: „Bardzo dobrze idź się lecz" Ale głównie to chciałem opowiedzieć jak poznałem żonę. I gdyby nie jej wyrozumiałość i dobroć to bym był do końca życia kawalerem a może i bym już nie żył(raczej na pewno) Otóż poznaliśmy się w pracy.
Nowoczesna firma produkująca przyrządy medyczne jednorazowego użytku. Taniej jest używać wielokrotnie, dlatego zarażamy się od czasu do czasu wirusem żółtaczki zakaźnej.
Moja znajoma matka mojego kolegi z podstawówki wydzierżawiła mi działeczkę za Legionowem niedaleko Narwi. Ponieważ sama już nie dawała rady tam odpoczywać, czyli po prostu pracować. Niektórzy pielenie i na czworaka grzebanie w ziemi nazywają odpoczynkiem. No i sobie w weekendy jeździłem na tą działkę. Zabierałem wędki i łapałem ryby w Narwi.    Sprzątaczka w naszej firmie robiła za swatkę i powiedziała, że dwie dziewczyny są wolne a Ty stary leniu ożenił byś się! Padło na Jolę. Dzisiejszą moją żonę. Jutrzejszą też. No i tak zaprosiłem Jolę na działkę. To znaczy pojechałem sam. A Jola miała dojechać. Zabrałem przynęty wędkarskie, naszykowałem się na nocne łowienie jak zawodowiec! Ryby w Narwi zanęcone poprzedniego dnia, wszystko naszykowane, plecak spakowany...I już siadam na rower a tu Jola idzie z pociągu. Przywitaliśmy się. Dałem Joli klucze od domu i....pojechałem po prostu na ryby na noc! Jola superelegancko ubrana spojrzała się tak dziwnie na mnie, że aż na początku myślałem, że dostała zapaści...
       Dzisiaj to mi się wydaje nieprawdopodobne, ale tak było. Teraz wiecie dlaczego tak długo byłem kawalerem. Bo ożeniony byłem z wędką, rybami i podróżami...Zapaleni hobbyści do normalnego życia się nie nadają!
Rozłożyłem sobie wędki powolutku....uzbroiłem haczyki...Aż nagle mi błysnęła myśl(myślę, więc jestem, albo myślę raczej, że jestem), że przecież dziewczyna tam sama została a ja też sam siedzę na rybach w nocy zamiast tam siedzieć albo leżeć na itp. itd.
I nagle jak się zerwałem! I jak zacząłem kląć sam siebie!!! Nigdy nikt i niegdzie mi tak nie nawkładał. Ale to już nie była wiązka marymoncka, tylko z Pragi Północ. Pozrywałem żyłki, chwyciłem za wędki i szybko na rower. Pędziłem wałem przeciwpowodziowym po omacku! Ze trzy razy upadłem. Myślałem o samobójstwie(utopieniu się). Ale ponieważ jestem ratownikiem wodnym to bym siebie i tak odruchowo wyratował. Służbista jestem w tych sprawach. Byłem pewien, że Jola pojechała do Warszawy. Jak tu się w pracy pokazać?! Noc minęła nadaremnie była d..., ale ze mnie!!! Wstyd i hańba. Niech szlag trafi mnie, wędki i wędkowanie..I tak pędzę bijąc się z myślami...od tych upadków z roweru byłem wysmarowany na zielono świeżą trawą. Wyglądałem jak ufoludek...
A jednak Jola czekała...I jesteśmy do dzisiaj...cały nasz zakład pracy był na ślubie.
Ale jak wędkuje to mi się to trochę za często przypomina. Takich gaf strzeliłem parę w życiu. I może jak zdobędę się na odwagę to kiedyś to napiszę. No i teraz nie jestem już tak zapalonym wędkarzem, żebym o bożym świecie zapominał. Ale jak widać na fotkach z wędkowania nie zrezygnowałem. Najpierw obowiązek(wędkowanie) a potem miłość, rodzina itp...:):):)
W okresie narzeczeńskim i wczesnomałżeńskim jeździliśmy sobie nad morze. Kaszuby...Władysławowo, Karwieńskie Błota, Hel.. Nasi gospodarze co roku fundowali nam kaszubską kolację. Oczywiście bezpłatnie... Jak syn się urodził, to jeździliśmy tam z synem. Po sezonie. Puściej i przyjemniej..."Puste plaże Juraty...' Jak w piosence Ireny Santor. Na tej fotce eleganckiej to siedzimy sobie w Hotelu Mariott. Żona wtedy awansowała na dyrektora w pewnej firmie i był bal dla nowych dyrektorów.
W naszym małżeństwie dotychczas były tylko dwie awantury. Jedna to po walce z teściem(byłym milicjantem) o wyższość kapitalizmu nad socjalizmem. I to na Boże Narodzenie! Ja broniłem kapitalizmu. Teśc socjalizmu. Teraz nie wiem czy tak zawzięcie bym bronił tego kapitalizmu:)  Wynik walki? Ja miałem urwany rękaw od marynarki Armani. A teściowi(w sumie bardzo dobremu człowiekowi tylko porywczemu) spadl na głowę żyrandol ze sztucznego mosiądzu. I z godzine z tej milicyjnej głowy nie można go było zdjąc. Radziecka robota! Gniotsa, nie łamiotsa. I teśc wyglądał jak w koronie....A druga to była z powodu spotkania klasowego.
Na fali mody na spotkania klasowe zaprosiłem do domu jak Jola była z synem na wakacjach koleżankę-absolwentkę szkoły podstawowej dla dzieci opóźnionych w rozwoju. Taka była szkoła na moim Żoliborzu. Na Jana Chryzostoma Paska na Marymoncie (M. nie pozwoliła na prezentowanie swojego wizerunku. A jest co odśnieżac prawda?). No i po tym zreszta nieudanym spotkaniu(koleżanka liczyła na moja energię jądrową) znalazłem rano jakąś torebkę damską bardzo elegancką. I się długo biłem z myślami czy to torebka mojej żony czy absolwetnki tej elitarnej szkoły. Czy tą torebkę wyrzucic, czy nie? Na wszelki wypadek wyrzuciłem do śmietnika.  A żona jak przyjechała z wakacji to się chciała pochawalic nową torebką. I awantura. Gdzie ona jest!! Moja torebka!!!  Ze skóry wężowej...!!!A co miałem powiedziec, żeby poszukała na śmietniku? Zostało na tym , że widocznie ktos z naszych gości ukradł tą torebkę.       Za co przepraszam moich gości. I pozostał niesmak po spotkaniu klasowym w wersji okrojonej czyli short...A tu moje spotkanie klasowe w wersji long: SPOTKANIE KLASOWE   A jak ktoś lubi tematy damsko-męskie to zapraszam o tu: KANDYDATKA NA MISS POLONIA

STRZEŻCIE SIĘ WĘDKARZY!
Pozdrawiam
Vojtek


















Podziel się
oceń
0
0

komentarze (139) | dodaj komentarz

Tolerancja wobec bliźnich

środa, 07 stycznia 2009 21:17



W Nowy Rok w ramach tolerancji dla bliźnich poszedłem sobie z żoną wieczorkiem na długi spacer. Pieszo Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem i potem na Plac Zamkowy. Wycieczkę zakończyliśmy w restauracji Pizza Hut. Żona jakoś nic nie chciała jeść. Zaczęła mnie przepytywac co tam piszę na blogu, czy może przeczytac i inne nieodpowiedzialne pomysły:):):). Odpowiedziałem, że nic tam nie piszę, nie mam znajomych, że blogi to piszą ludzie niespełna rozumu i jeszcze dodałem parę epitetów. Za co bardzo przepraszam szanownych czytelników....:):):)I jakoś na razie odsunąłem przeczytanie bloga przez żonę. Tylko na jak długo? Oczywiście jak chce to sobie przeczyta:):)  Adres mojego bloga nie jest dla Niej tajemnicą.  Na wszelki wypadek podaje tutaj Jolu: www.warsawman.bloog.pl

                 Do domu wróciliśmy przed 23. Nawet sporo ludzi o tej porze i w zimę na ulicach Warszawy.    Trakt Królewski(kiedyś się mówiło kur....ski) Ponieważ to też był wybieg dla pań ciężkich obyczajów. Nowy Świat i Trakt Królewski pięknie oświetlone. Napisane, że to w darze od koncernu niemieckiego Vatenfall, który produkuje prąd. Takie dary istnieją tylko w reklamach. Za prąd trzeba i tak będzie zapłacić. Ciekawe dlaczego moi krajanie sprzedali elektrownie Niemcom? Czy nie potrafimy produkować prądu? O ile mnie pamięć nie myli to jak się urodziłem to prąd w moim mieście był! To kto go produkował? Ja się pytam? Ciekawe czy korzystając z naszego przykładu na przykład Francuzi posprzedają swoje wszystkie elektrownie atomowe? W moim blogu miało nie być o polityce. Ale to nie polityka, tylko głupota. Albo może Vatenfall jest głupi, że to kupił? Ale to raczej wykluczone. Gdyby Niemcy byli głupi to oni by do nas do pracy jeździli a nie my do nich.

Pamiętam film Andrzeja Wajdy pt. „Wszystko na sprzedaż" Może Panie Andrzeju, sąsiedzie z Żoliborza nakręci Pan film pt. „Wszystkie firmy co produkują pozamykać"  A ludzi wszystkich powysyłać na emerytury.  No i na fotce jest dworek żoliborski reżysera Andrzeja W.   Niedaleko mieszka Krzysztof Zanussi też reżyser oraz scenarzysta i senator Krzysztof Piesiewicz.  


W mojej ukochanej wsi gdzie wiosną, latem i jesienią odpoczywamy było zarybianie. Wody naszego Towarzystwa Wędkarskiego zarybiliśmy karpiem, linem, jaziem, szczupakiem, sandaczem. Już od kwietnia będzie co łapać.

Niestety w drugi dzień Bożego Narodzenia zmarli nasi  wiejscy sąsiedzi.  Cześc ich pamięci!!!  Małżeństwo.   Zapili się na śmierć....Jakimiś podobno wynalazkami. Podobno „mózgojebami." Nieświadomym czytelnikom wyjaśniam, że "mózgojeb" to nie takie znowu tanie wino, bo kosztuje teraz ponad 6 złotych. Po wypiciu paru butelek po prostu ten eleksir "wali w dekiel", czyli bardziej po polsku rzuca sie na mózg.  Teraz jest dochodzenie. Kto sprzedał i dlaczgo?   Zbyszku i Leszku!!! Przestańcie tak chlać!!!  Nie musicie pić po 3 butelki wina dziennie!  A nie można tak po bożemu wypić tylko jednej butelki i 5 piw, do samochodu i jazda do domu!?   Macie dożyć do wiosny jak ja tam się pojawię! Zrozumiano? No i kiedy w pijanym widzie się w końcu pożenicie?

       Ja tu Was na blogu prezentuję i szukam żon dla Was. Nie ukrywam, że za dużo dziewczyn się nie zgłosiło.   Ale to może dlatego, że mrozy za duże? Animację ruchomą zrobił dla mnie syn:)

    Moja wysoka(184 cm długości) kuzynka Paulinka zrobiła sobie operację plastyczną twarzy.(kuzynek mam sporo poniewaz pochodzę z rodziny wielodzietnej)  To znaczy korektę....No i chyba teraz dużo lepiej wygląda? Proszę porównać. Nie pytałem się ile to kosztuje, bo nie wypada. Może ja o czymś takim pomyślę? Uważam, ze to bardziej przydało by się mnie niż Jej. Moja facjata jest już zdefasonowana trochę, czyli blacharka do remontu jak mawiają samochodziarze:)

Zima przycisnęła! Tam gdzie pracuję(zaznaczam, że nie jestem leśniczym, ani dzikiem, ani tym bardziej jeleniem) w okolicach Puszczy Kampinoskiej było dzisiaj minus 23 stopnie Pana Celsjusza!  Nieźle. Zimno, ale zdrowo. Psy na szczęście są mrozoodporne. I nic sobie nie robią z tego mrozu!

              Mam też przykrą wiadomość. Zmarła niestety moja koleżanka  Ewa z planów filmowych. Miała niespełna 30 lat. Graliśmy razem epizody w WICHRACH KOŁYMY. Pisałem o tym. Proszę zajrzeć:       WICHRY KOŁYMY       Cześć Jej pamięci !!! Ewo! W niebie się spotkamy. Tylko czy tam się kręci filmy? No coś przecież trzeba będzie tam robic. Tryskałaś energią i pomsłami, więc ścian tam nie będziesz podpierac. I czy tam są ściany? Ty już wiesz....

Przykry jest końcowy akcent.

Ale życie to nie tylko wesołych zdarzeń splot. I pamiętajmy o tym.

       

 




 Oceniając mojego bloga nie kieruj się tylko ostatnim wpisem. Zapraszam do obejrzenia i przeczytania poprzednich wpisów.

Pamiętaj, że życia nie można powtórzyc.

Vojtek&konkurs


Ps. Pyta się mnie jedna z czytelniczek co oznacza użyte w poprzednim wpisie okreslenie "katalog żon zastępczych" Wjaśniam. Za komunybyła reklama motoryzacyjna: " Najlepszą częścią zamienną do Fiata jest dziewczyna tego lata" Komuny juz nie ma, ale takie części też są bardzo potrzebne. Tyle, że Fiat już nie jest tym Fiatem co kiedyś:):):) Ale katalog takich cześci posiadam.




 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (148) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  625 858  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Zajrzyj koniecznie

O moim bloogu

W tym blogu będę pisał o sprawach ważnych dla mnie i mniej ważnych, o spędzaniu czasu i o przemyśleniach swoich...na różne tematy. Zapraszam do pisania komentarzy. Vojtek

Oto cały ja:)

Jestem Vojtek. Mieszkaniec Warszawy od urodzenia.
Lubię wędkarstwo, turystykę, fotografowanie i kręcenie filmików, które umieszczam na You Tube. Lubię też poznawać ludzi ich problemy.
Żyję tak jak leci:) I staram się nie przeszkadzać innym.
I często mi się to udaje.
Jak chcesz to napisz. VARSOVIE@WP.PL

Aktualny PageRank strony warsawman.bloog.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO

Statystyki

Odwiedziny: 625858
Wpisy
  • liczba: 65
  • komentarze: 7658
Galerie
  • liczba zdjęć: 292
  • komentarze: 628
Bloog istnieje od: 4234 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl