Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 296 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Bazar Różyckiego

sobota, 16 lutego 2008 18:53
Warszawski Bazar Różyckiego To była instytucja znana w Całej Polsce. Lata świetności ma już niestety za sobą. Największe triumfy i obroty święcił bazar za komuny. Jak w sklepach prawie niczego nie było, albo było na kartki.. Tam było wszystko!!... Bazar Rózyckiego to też najważniejszy punkt Warszawskiej Pragi. Dzielnicy jakże innej od wszystkich. Pisarz Marek Hłasko mawiał, że Pragę poznaje sie po niedziwedziach i po pijanych mężczyznach... Innej budynkami i przedewszystkim ludźmi. Określenie CZłOWIEK Z PRAGI, typ praski ma swoją siłęlimoNa tym Bazarze i w okolicach bywałem od czasu do czasu. Najczesciej jak się kupowalo jakieś modne, zagraniczne ubranie. Zgiełk, gwar, ścisk, wrzask....Można się było pod chmurką najeśc pyzów, flaków, faszerowanej gorącej itp. I oczywiście piwo, wino, albo flaszka do tegolimo Grube przekupki wrzeszczały jadna przez drugą: Flaki gorące!!!! Podac flaki???!!!! Pyzy gorące!!! Podac pyzy???!!! Flacha, Alpaga , piwo!! Bazarem rządzili benklarze, czyli ci co organizowali grę w trzy karty...Oczywiście w ta grę można było tylko przegrac, ale zdarzali się FRAJERZY, którzy myśleli , że mozna wygrac. Jeśli tylko stracili tylko samą gotówkę, to mówili o wielkim szczęściu. A ja miałem na Różyckiego takie zdarzenie. W domu na ścianie na macie wisiały dwie maczety do ścinania trzciny cukrowej. Fajnie sie prezentowały, ale parę razy zleciały na podłogę. Więc mama prosiła aby sie ich pozbyc, bo  maczeta spadając utnie komuś z nas głowę. Wziąłem maczetę owinąłem w Trybunę Ludu i tramwajem 6-tką pojechałem na Targową na Rózyckiego. Weszłem tyłem od ulicy Ząbkowskiej i odwinąłem naczetę z gazety. Miałem niefart, bo akurat walkę toczyło dwóch WORYCHOW(Tak się wtedy nazywali hersztowie bandy) Chłopy chyba ze 2 metry każdy!! Ubrani w modne wetedy białe, długie korzuchy. Otoczeni ciasnym wianuszkiem gapiów i chyba wspolników. Walka nie na żarty na śmierc i zycie!Chyba chodziło o podział lupów. I nagle jeden z nich podszedł do mnie i sie spytał: PO ILE TA MACZETA?...Nie zdążyłem odpowiedziec, wsadził mi w dłoń chyba 50 zł.(nie pamiętam) I zaatakował tą maczetą przeciwnika. Co bylo dalej to nie wiem, bo natychmiast uciekłem!! Zatrzymałem się dopiero przy ZOO!! Potem się dowiedziałem, że milicja szukała tego, co sprzedał ta maczetę. A odważyłby sie ktoś nie sprzedac temu hersztowi? Podobne scenki na Różyckiego były dośc częste. Druga przygodą mrożąca krew w zyłach miałem w słynnym Barze Oaza przy Targowej. Wracałem z pracy z Grochowa, wpadłem na setkę do Oazy i trochę się zasiedziałem. Nagle pada piącha i facet obok mnie leży na ziemi. No to ja ruszyłem mu na pomoc, bo juz byłem na niezłym dopingu. na trzeźwo bym nigdy tego nie zrobił! Potem się okazało, że ja przewróciłem herszta bandy, czyli WORYCHę.  Wzieli mnie za jakiegoś innego herszta, bo wszyscy byli już nieźle naładowani...I jak tylko wtrzeźwiałem to dopiero się przestraszyłem i pieszo poleciałem na Żoliborz.  Mój teśc był milicjantem(raz się porządnie pobiliśmy) Też miał piękne opowieści z Pragi. Przykuł kajdankami raz do kaloryferów takiego herszta na dołku na Cyryla i Metodego, a on wyrwał ten kaloryfer, wybiegł z komendy i razem z nim biegł Targową...zanim go nie złapali...Proszę popatrzec na te fotki....i postarac się wyobrazic to co opisałem...NIE TAK ZNOWU DAWNO I JESZCZE PRAWDAlimo:-D;-) Do następnego wpisu:)
Vojtek
Ps.
!! Właśnie przed chwilką przyczytałem to w SUPEREXPRESIE. Typowe dla Pragi Północ: "

Dwóch małolatów wbiega do niepozornego sklepu spożywczego przy ul. Darwina na Pradze Północ. Twarze mają zasłonięte kominiarkami. Wymachują pistoletami. - Dawaj pieniądze! - krzyczą do właścicielki.

Nie przestraszyli jednak kobiety. Na ratunek rusza jej syn.

- Jeden z nich strzelił w moją stronę. Myślałem, że to pistolet gazowy, więc odruchowo zasłoniłem twarz - relacjonuje wciąż zdenerwowany mężczyzna.

Nieudany napad, nieudana ucieczka

Napastnicy wybiegają ze sklepu. Jeden z nich ucieka. Drugiego łapią jednak przechodnie z pomocą syna właścicielki sklepu. Okazuje się, że niedoszłym złodziejem jest Nikolas Ch. (15 l.)."

















Podziel się
oceń
0
0

komentarze (59) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  577 943  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
2526272829  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Zajrzyj koniecznie

O moim bloogu

W tym blogu będę pisał o sprawach ważnych dla mnie i mniej ważnych, o spędzaniu czasu i o przemyśleniach swoich...na różne tematy. Zapraszam do pisania komentarzy. Vojtek

Oto cały ja:)

Jestem Vojtek. Mieszkaniec Warszawy od urodzenia.
Lubię wędkarstwo, turystykę, fotografowanie i kręcenie filmików, które umieszczam na You Tube. Lubię też poznawać ludzi ich problemy.
Żyję tak jak leci:) I staram się nie przeszkadzać innym.
I często mi się to udaje.
Jak chcesz to napisz. VARSOVIE@WP.PL

Aktualny PageRank strony warsawman.bloog.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO

Statystyki

Odwiedziny: 577943
Wpisy
  • liczba: 65
  • komentarze: 7653
Galerie
  • liczba zdjęć: 292
  • komentarze: 628
Bloog istnieje od: 4143 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl